Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!


Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

AUTOR: Jarek Guc
Mam problem z przyjmowaniem do pracy mężczyzn. Autentycznie. Mówię jak jest, prawie jak Mariusz Max K. I nie chodzi o to, że lubię być otoczony wianuszkiem wpatrzonych we mnie pań. Każdy lubi. Żaden ze mnie jednak George Clooney czy Harrison Ford. Mogę z nimi konkurować ewentualnie poczuciem humoru, a poza tym rekrutuję najczęściej na potrzeby innych zespołów i firm a nie moje własne, czy zespołów, którymi kieruję. Za chwilę o mamach z tytułu… a na razie o co chodzi z tymi facetami?

Współpraca z facetami zaczyna się zazwyczaj od rytualnego udowadniania, kto jest alfa i ma dłuższego p…ióropusza i niestety często toczy się według scenariusza rodem z francuskiej szkoły zarządzania. Subtelności tej szkoły objaśnił mi, pamiętający chyba jeszcze budowę wieży Eiffla, HR-owiec w paryskiej centrali światowego koncernu, kiedy na ostatnim etapie rekrutacji uwalił moją kandydaturę, uznając że się nie odnajdę w korporacyjnej rzeczywistości. Wkurzył mnie tym wówczas mocno. Skierował moje zawodowe losy na zupełnie inne tory, za co paradoksalnie jestem mu wdzięczny. I po latach stwierdzam, że musiał się jednak znać na tej robocie bo miał absolutnie rację. Mówił:

„Wpuszczamy na klepisko trzy młode koguty (menedżerów). Wiadomo, że zaczną się naparzać.

Ten który przeżyje zostaje w naszych oczach liderem (wchodzi do zarządu, awansuje itd.).”

 

Nie znoszę tych rytualnych tańców i przepychanek. Mimo, iż przez lata nauczyłem się w nich dość dobrze poruszać, unikam ich i środowisk w których są konieczne, jak ognia.

Dlaczego zatem chętnie wybieram młode mamy do pracy? Dlaczego mając dwoje równorzędnych kandydatów różniących się płcią, w większości przypadków, postawię na kobietę, a młodą mamę w szczególności?

Z moich wieloletnich doświadczeń wynika, że nikt nie jest tak zorganizowany i zaangażowany w pracę jak młode mamy. Po prostu nie mają innego wyjścia. Macierzyństwo uczy kobiety tego, czego mężczyźni muszą się uczyć na kursach samoorganizacji i zarządzania czasem. Nie ma potrzeby szkoleń z produktywności, motywacji czy koncentracji. Moje współpracownice, zwykle patrzyły na mnie jak na kosmitę, mówiącego totalne oczywistości, kiedy próbowałem im relacjonować swoje odkrycia w tych dziedzinach. Mają określony czas w ciągu dnia przeznaczony na pracę i koncentrują się w nim maksymalnie na swoich obowiązkach, efektywnie wykorzystując swoje pracownicze 6-7 godzin, bo wiedzą że mają ich tylko tyle i już. Harmonogramowanie, priorytetyzację, rozwiązywanie sytuacji kryzysowych ćwiczą na swoim drugim, maminym etacie i są przygotowane do radzenia sobie z nimi lepiej, niż ktokolwiek inny.

Doceniają jak nikt inny, jeśli wykażesz jako pracodawca czy przełożony zrozumienie dla ich poza-firmowych obowiązków, pozwolisz im kształtować mniej schematycznie czas pracy i zrozumiesz, że nadgodziny są bez sensu dla nich (i dla wszystkich innych pracowników, też).

Jeśli to rozumiesz i grasz czysto, zdobywasz niekwestionowaną i nieerodującą wdzięczność. Praca daje im spełnienie społeczne, samodzielność czy potencjał partnerstwa ekonomicznego w ich związkach. Praca jest dla nich ważnym elementem na równoważni  ‘work-life balance’. Lokuje coś bardzo istotnego po stronie praca – stronie równie ważnej jak ‚niepraca’ czyli życie, czyli cała reszta, w tym i macierzyństwo.

Oczywiście – zdarza się, że dzieci chorują. Tak  – młode kobiety zachodzą w ciążę i znikają z zespołu na jakiś czas. Miałem jednak szczęście pracować w miejscach, w których radziliśmy sobie, jako przełożeni i zespół, bazując na wyczuciu, empatii, kulturze organizacyjnej, zarówno z macierzyńskimi odejściami jak i powrotami do pracy. Wiem że można, i że takie doświadczenia potrafią fantastycznie integrować grupę. Zespoły, mocno sfeminizowane, doskonale przejmowały obowiązki nieobecnych, bo ich członkinie wiedziały, że za chwile same mogą znaleźć się w takiej potrzebie. Transparentność tego, co się działo, wspólne radzenie sobie z problemami i uczciwość całej sytuacji, redukowały do minimum nadużycia w korzystaniu z takiej pomocy. Jest sporo sytuacji niestandardowych, co nie zmienia tego, że bilans jest absolutnie na plus w stronę pracy z mamami.

Wyzywam na udeptaną ziemię tych wszystkich, którzy twierdzą ze młode mamy są firmową kulą u nogi. Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury!

Młode mamy, czy mamy w ogóle, to przykład pogłębionego poziomu naturalnie kobiecych cech procentujących w sytuacjach zawodowych które, na bazie wieloletniej praktyki, ogromnie cenię sobie jako rekruter, przełożony, menedżer czy współpracownik. Skrupulatność, koncentracja, pracowitość, ludzkie oblicze biznesu, inteligencja emocjonalna, konsekwencja, terminowość, zespołowe wspieranie się w pracy, dzielenie się wiedzą, porządek i dokumentowanie, odpowiedzialność, dbałość o sprzęt i budżety… lista bez końca. Przykro mi panowie – widzę tego więcej u kobiet niż u nas!

Oczywiście warto zadbać o różnorodność zespołów – również płciową. W mocno sfeminizowanych środowiskach pracy mężczyźni są potrzebni, co najmniej jako czynnik równowagi.

Jak zbadali to (amerykańscy, a jakże) naukowcy kobiety pracujące razem w jednolitej płciowo grupie – np. przez lata w biurze – maja skłonność do zsynchronizowania swoich cyklów owulacyjnych (Może to jakiś atawizm z czasów plemiennych?). Nie jest łatwo zderzyć się z zespołowym ‚zespołem napięcia przedmiesiączkowego’…

Zawsze jak o tym myślę przypomina mi się stary dowcip o pytaniu i odpowiedzi:

 

„Czemu kobieta mająca PMS gotuje obiad w 18 garnkach?

Bo ku**a tak !!!”

 

Współpraca z kobietami to sztuka odczytywania emocji, subtelności i drobiazgów, której trzeba się uczyć na co dzień i bez końca. Jednak powtarzam jak mantrę. Bilans jest na plus!

Typowo męskie zajęcia. Według mnie nie ma takich. Jeśli kobieta chce (!), jest według mnie równorzędnym, o ile nie lepszym (według opisanych powyżej cech) kandydatem. Kobiety w kosmosie, wojsku, polityce, biznesie, pracy społecznej, rozp***rzyły fundamenty patriarchalnego świata.

Szklany sufit awansu i finansów. Nie uznaję. Jedni z najlepszych menedżerów, przedsiębiorców których miałem okazje spotkać to kobiety. Jedne z najlepszych zarządów mniejszych i ogromnych organizacji, które miałem okazje obserwować miały w swoim składzie najsolidniejsze filary w osobie kobiet. Jedne z najsprawniej prowadzonych programów naprawczych i restrukturyzacyjnych były prowadzone przez kobiety. Nie ma żadnych powodów żeby tego nie widzieć i nie doceniać.

Weźmy kilka nazwisk pierwszych z brzegu, żeby zobaczyć przeciąg jakie zrobiły te panie w historii świata w ostatnich kilkudziesięciu latach: Margaret Thatcher, Benazir Bhutto, Matka Teresa, Oprah Winfrey, czy z rodzimego podwórka podwórka Janina Ochojska, Hanna Suchocka, Wisława Szymborska. Za chwile dołączy do nich może Olga Malinkiewicz, która pracuje nad zastąpieniem krzemu perowskitami, co pozwoli zrobić z dowolnej powierzchni kolektor słoneczny, rewolucjonizując energetykę.

Czy wiecie ze kevlar wynalazła chemiczka polskiego pochodzenia Stephanie Kwolek?

Czy wiecie, że podwaliny współczesnej informatyki stworzyła pracująca w IBM twórczyni m.in. języka programowania Cobol  Grace Murray Hopper, która dosłużyła się stopnia kontradmirała w Armii Stanów Zjednoczonych i jest autorką takich pojęć jak ‚bug’/’debugging’? Bez niej nie byłoby ani Billa Gatesa ani Steva Jobsa.

Czy wiecie że mocne alkohole zawdzięczamy średniowiecznej  twórczyni metod destylacji‚ Marii Żydówce z Aleksandrii?

Nie wiedzieliście? Ja też nie. To parę wybranych z marszu przykładów. Czemu? Bo to jeszcze jeden element charakterystyczny dla pracy kobiet – nieobecność na świecznikach, w kolejce po nagrody i sławę. I Maria Skłodowska Curie jest tu jednym z nielicznych, chlubnych wyjątków

Nie będę namawiał do matriarchalnej, w miejsce patriarchalnej wizji świata i twierdzeń, że „Kopernik była kobietą”. Jestem zwolennikiem rozsądku i równowagi. Nie mówię, że panie nie mają wad – same je doskonale znają i nie trzeba im tego objaśniać. Nie dezawuuję roli mężczyzn i typowych dla nich silnych stron (twardość, podejmowanie decyzji, komunikacja wprost, żeby wziąć pierwsze z brzegu). To co w określonej proporcji jest zaletą może stać się problemem czy wadą w nadmiarze czy przy zachwianiu równowagi.  Sądzę jednak, że mamy bardzo wiele do zrobienia w kierunku dostrzeżenia, zrozumienia i docenienia kobiecego wkładu i potencjału.

 

Dlatego właśnie wolę przyjmować do pracy kobiety a młode mamy w szczególności !


 

 

Jarek Guc - kiedyś dziennikarz, obecnie przedsiębiorca, menedżer, autor, zajmuje się od lat zarządzaniem sobą i innymi.

Pielęgnuje przekorną myśl że najlepszym zarządzaniem jest… zarządzanie inaczej, a może wręcz „antyzarządzanie”. 

Pod adresem  www.jarekguc.pl prowadzi bloga ANTYZARZĄDZANIE, który z każdą kolejną przekorną publikacją umacnia jego opinię najoryginalniejszego blogera piszącego o tym, co na styku biznesu, pracy, zarządzania i życia.

www.facebook.com/antyzarzadzanie 

www.jarekguc.pl | ANTYZARZĄDZANIE | blog o zarządzaniu i życiu inaczej

 

 

 

 

 

Wybrane ogłoszenia

Idealny produkt dla malucha.
Kawa, która pobudza do kreatywnego myślenia.
Cutter marki SMART by Leviatan.
Szeroka oferta kolorowych, pluszowych akcesoriów.
Piasek kinetyczny do zabawy oraz modelowania.
Samoprzylepne uchwyty do większości rodzajów kabli ...
Nowa kolorystyka w ofercie Leviatan-Poligrafia.
Szeroka oferta różnej wielkości toreb z dużym dnem ...
Poszukiwany pracownik do pracy: Częstochowa, Gdańs ...
Kolejny hit wśród długopisów wymazywalnych.

Losowo wybrane artykuły branżowe

  • Zaczynam od siebie

    Firma Rekopol Organizacja Odzysku S.A. w tym roku już po raz trzynasty organizuje 11 Maj “Dzień bez Śmiecenia”. Hasło tegorocznej akcji to “Zaczynam od siebie”.

    Więcej…  
  • GHIMEL nowym Członkiem PIAP

    Branżowe organizacje członkowskie pozwalają konsolidować się w grupy firmom, które następnie mogą wywierać wpływ na istotne rzeczy dla branży.  Jedną z takich organizacji jest PIAP i w tej grupie nie powinno zabraknąć firmy GHIMEL , biura przedstawicielskiego na Polskę jednego z największych europejskich dystrybutorów artykułów promocyjnych firmy SIPEC SpA z Włoch.

    Więcej…