Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!


Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Jakieś dwa miesiące temu z okładem do redakcji scann.R’a przyszła paczka.

Niepozorna - powiedziałbym, a właściwie napisał - mała. Za duża jak na telefon, za mała jak na tablet.

Nie znając ustaleń Szanownej Naczelnej z dużym zaciekawieniem zabrałem się za odpakowywanie. Niby wiedziałem, że ma przyjść coś do przetestowania, ale z racji większej częstotliwości występujących w owym czasie testów, a co za tym idzie znacznym spięciem w zwojach moich szarych komórek, nie byłem w stanie przypomnieć sobie co to ma być. Odpakowałem – „no tak, rzutnik” bąknąłem nie bez entuzjazmu godnego hodowcy pieczarek ewentualnie Pana Mietka, stałego bywalca sklepu spożywczo – przemysłowego w Łubiskach. Trafiło mi się do przetestowania najnudniejsze, nic nie wnoszące, występujące w korporacjach urządzenie, o którym można napisać tyle, że jasno świeci, a obrazki rzucane na ścianę do złudzenia przypominają te na ekranie komputera…

Z racji braku czasu, rzutnik marki Philips - zwany PicoPix, poleżał sobie spokojnie na półce, aż do zeszłego weekendu, kiedy to wybraliśmy się zespołowo na integracyjne 3 dni do pałacu w Łochowie. Miejsce urokliwe, mnóstwo atrakcji, ale ileż można pływać rowerem wodnym, jeść albo pić piwa. Ok, dobra, bez przesady - to ostatnie można robić bez końca. Po odpowiednio długim czasie robienia tego ostatniego każdy jednak w końcu ma dość. Przyszła więc kolej na inną formę relaksu. Chcąc nie chcąc musiałem przeprosić się z laptopem, a także zbliżyć do rzutnika PicoPix na odległość umożliwiającą jego odpakowanie.

 

Zawartość

Projektor, rzutnik marki Philips pakowany jest w pudełko dosyć pewnie chroniące swoją zawartość. Otwarcie jednym sprawnym ruchem i moim oczom ukazała się jakaś czarna kostka. Zasilacz – pomyślałem i odłożyłem na bok. Podniosłem kolejną warstwę kartonu i ujrzałem kabel HDMI umożliwiający podłączenie do laptopa, kabel USB do telefonu lub tabletu, jakąś instrukcję, przejściówki do zasilacza na gniazda europejskie i amerykańskie, a także drugi zasilacz.

Zaraz!

Jak to, drugi zasilacz?

Wróciłem wzrokiem do czarnej kostki, którą odłożyłem na wstępie i…. Eureka! To jest rzutnik!  Bystre spojrzenie na pudełko i tak, już wiedziałem – Philips PicoPix PPX3610 – cokolwiek to znaczy… 

Nie ukrywam, że pierwsze co przyszło mi do głowy – „O matko, to musi być niezły syf. Jak to jest takie małe, to co - będzie rzucało na ścianę obraz o przekątnej 15 cali? Ehh, że też mnie musiało coś takiego spotkać”.

Kiedy już ocknąłem się z chwilowego odrętwienia, zacząłem kombinować jak tu to coś przetestować i się nie narobić. „Może skopiować jakąś recenzję z sieci?” – pchała się natrętna myśl. Wtedy mnie olśniło. Zaraz, przecież mam jakiś film, którego nie oglądałem. Podłączę sobie projektor do tabletu, rozwalę się na kanapie, obejrzę filmidło, a potem napiszę co i jak.


W praktyce

Włączenie urządzenia nie wymagało ode mnie uruchomienia specjalnych zasobów zwojów mózgowych. Ot przytrzymałem przycisk 3 sekundy, zapaliła się ładna niebieska, podłużna dioda, dał się słyszeć cichy szum wiatraczka, a urządzenie zaczęło świecić. W pierwszej chwili, ale dosłownie przez 5 sekund, siedziałem skonsternowany nie wiedząc co mam z tym zrobić. Zacząłem oglądać rzutnik. Po bokach gniazdo USB i microUSB, wejście zasilacza, słuchawek, port karty pamięci SD / MMC, gniazdo HDMI, a także AV. Pod spodem gwint umożliwiający przykręcenie do statywu – bardzo pomysłowe. Być może dla starych rzutnikowych wyjadaczy nie bardzo pomysłowe ale dla mnie tak. Mam w domu statyw, pusty stoi. Co tak będzie sam stał skoro można na nim zamontować rzutnik…

Przejdźmy jednak dalej - na górze urządzenia znajduje się touchpad. Dokładnie taki sam jak ma każdy laptop, z tym, że nad sobą ma jeszcze 3 dotykowe przyciski – powrotu do menu głównego, powrotu do poprzedniej pozycji, a także przycisk, którego nie byłem w stanie zidentyfikować, a do instrukcji zazwyczaj nie zaglądam. 

Mniejsza z tym. Kiedy zorientowałem się, że ma wejście USB, pomyślałem, że po kiego grzyba mam podłączać to tego tablet, wystarczy skopiować film na pendrive’a i odtwarzać bezpośrednio z projektora. Tak uczyniłem, urządzenie błyskawicznie odnalazło film i zaczęło odtwarzać.

Jednocześnie na obudowie zauważyłem informację, że posiada wbudowaną baterię, która pozwala na 2 - godzinne działanie. Zatrzymałem więc film, naładowałem rzutnik do pełna i wznowiłem od początku. Film miał mieć 1.54h więc powinno dać radę. Opuściłem rolety, ustawiłem rzutnik w miejscu pozwalającym na w miarę czytelne oglądanie i rozpocząłem seans. Po paru chwilach wybałuszania oczu, postanowiłem sprawdzić, czy może z 20” da się oddalając, rzutnik od ściany, powiększyć obraz do nieco większych rozmiarów.

Wtedy zaczęła się magia!

Obraz udało mi się powiększyć do około 60” bez straty jakości i pewnie mógłbym powiększyć go jeszcze bardziej gdyby nie ograniczenia małego, hotelowego pokoju. To jednak wystarczyło w zupełności. Oglądanie filmu było czystą przyjemnością. Kino na hotelowej kanapie. Ponadto, nie musiałem podłączać żadnych zewnętrznych głośników bo rzutnik ma je wbudowane. Ta mała kostka ma w sobie wszystko, aby stać się pełnoprawnym, kieszonkowym kinem domowym. 

Seans skończył się, a urządzenie nadal działało, a więc informacja o 2 godzinach działania baterii wydaje się być prawdziwa. Trudno oczekiwać więcej od takiego maleństwa.

 

Funkcje dodatkowe

Kiedy zacząłem zastanawiać się nad fenomenalną przydatnością takiego projektora, pierwsze co przyszło mi do głowy to przedstawiciel handlowy. Prezentacja załadowana na pendrive’a i można czarować potencjalnych klientów bez względu na infrastrukturę, byle tylko nie dłużej niż 2 godziny. Następnie zacząłem sobie wyobrażać siebie pod namiotem, w deszczowy wieczór. Wstawiam rzutnik pod jakieś zadaszenie, znajduję kawałek płaskiej powierzchni i jestem królem pola namiotowego!

Zamierzałem już skończyć zabawę, bo właściwie nie spodziewałem się, że przy pomocy rzutnika można robić coś więcej niż oglądać prezentacje, filmy lub zdjęcia gdy w zasadzie przypadkowo wszedłem w pozycję menu „Android”. Błyskawicznie w mojej glowie zrodziło się przelotna, bardzo płochliwa myśl: – „Czyżby system operacyjny?? Niemożliwe. W rzutniku??”.

Tak, ma androida! Ma odbiornik WiFi! Dzięki temu, że jest niewielkich rozmiarów jest swego rodzaju tabletem bez ekranu, ale z możliwością wyświetlania obrazu na wszystkim. Leżałem na łóżku i jedną ręką dzięki pomysłowemu touchpadowi udawało mi się spokojnie operować systemem. Na suficie w wielkości około 60 cali oglądałem filmy na YouTube, wchodziłem na Onet.pl czy wp.pl. Odwiedziłem także stronę www.scanner.com.pl.

Muszę to podkreślić – surfowało mi się bardzo wygodnie jedną ręką. Może nie jest to komfort porównywalny z obsługą smartfona, ale efekt jest szokujący. Leżałem tak z bananem na tworzy około godziny, delektując się możliwościami tego malucha, a przecież widziałem w menu także program pocztowy i aplikację umożliwiającą ściąganie i instalowanie aplikacji. Już cieszę się na Plants vs Zombies na 60 calach!

 

Podsumowanie

Weekend z rzutnikiem Philips PicoPix był jednym z bardziej zaskakujących w mojej przygodzie z elektroniką. Nigdy nie byłem zwolennikiem tego rodzaju urządzeń. Widując je w salach konferencyjnych sprawiały na mnie wrażenie urządzeń nieporęcznych, dużych i skomplikowanych w podłączaniu. Widując u znajomych rzutniki do użytku domowego zawsze jakoś bardziej przychylnym okiem patrzyłem w kierunku ekranu LCD lub plazmy. Tym razem moja opinia zmieniła się o 180 stopni. Przypomina mi to nieco moment kiedy pojawił się pierwszy iPhone, a ja niespecjalnie z nim obcując jakoś nie wyobrażałem sobie życia bez fizycznej klawiatury. Nie boję się stwierdzić, że w moim osobistym bytowaniu pojawienie się tego miniaturowego rzutnika było drugim po pojawieniu się iPhone’a momentem, kiedy opadła mi szczęka. To jest coś co powinien posiadać każdy i nieważne czy jest handlowcem, czy chce mieć kino w domu, czy bywa czasem pod namiotami i w deszczowe dni się nudzi. 


Moja ocena: 10/10 pkt.

 

~ Kostek


 

News

 

Oglądaj 

Prezentacja multimedialna PicoPix PPX 3610

Wybrane ogłoszenia

Nowe produkty w ofercie KMP PrintTechnik Polska
Nowe tonery do drukarek marki Epson. Wysoka jakość ...
Nowe wzory zeszytów i teczek w ofercie Leviatan-Po ...
Notes samoprzylepny w jaskrawych kolorach i z uni ...
Refabrykowane tonery marki Asarto.
Firma Rafcom wprowadziła kolejne nowości do swojej ...
Ołówek trójkątny Penmate z gumką Jumbo.
Piękna seria pudełek - po 5 sztuk z każdego rodzaj ...
Nowa seria notatników GEE.
Nowe tonery do drukarek marki OKI.
6 kolorów trójkątnych kredek marki Penmate.

Losowo wybrane artykuły branżowe

  • Videorelacja z targów ABRO - Wiosna 2015

     17-18 kwietnia w podwarszawskiej Zielonce odbyły się targi organizowane przez jedną z większych hurtowni w rejonie mazowieckim - firmę ABRO. Tegoroczne spotkanie było wyjątkowe, bo połączone z jubileuszem 25-lecia działalności firmy ABRO na rynku polskim. Naszym obiektywem kamery uwieczniliśmy kilka chwil z minionego spotkania.

    Więcej…  
  • Zabudowa projektora w salonie. Kino estetycznie dojrzałe

    Realizując swoje marzenie o prawdziwym kinie domowym, nie możemy zapomnieć o właściwej aranżacji projektora. Jak więc zamontować go w taki sposób, by sprawiał jak najwięcej radości?

    Więcej…  

Newsflash

Wygraj wyjazd do energylandii

Jeszcze tylko miesiąc trwać będzie wielka akcja promocyjna firmy Panta Plast Sp. z o.o. Za zakup nawet 1 sztuki długopisu marki Uni-Max można stać się szczęśliwym właścicielem biletu do Energylandii.

Więcej…

III edycja targów Insight-X przed nami

Już za 3 miesiące w Norymberdze odbędzie się kolejna edycja targów łączących biznesy producentów, importerów z dystrybutorami. Jak na razie zgłoszonych jest ponad 280 wystawców.

Więcej…

Drukujesz zdjęcia? Zwróć uwagę na...

Drukując fotografie w domu trzeba zwrócić uwagę na wiele czynników, które przy zleceniu wykonania odbitek laboratorium są załatwiane za nas. Jednym z takich aspektów, na który na pewno musimy zwrócić uwagę jest papier. Rynek oferuje naprawdę szeroką ofertę podkładów do druku. Różnią się między sobą m.in. wykończeniem, gramaturą i pokryciem. Jaki rodzaj papieru będzie najlepiej pasował do twoich zdjęć? 

Więcej…