Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!


Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Kilka tygodni to dużo czasu ale pozwoliło nam to przyjrzeć się wspomnianemu produktowi dosyć dokładnie i zbadać jego walory użytkowe, a także przetestować wydajność baterii, która w przypadku biegów długodystansowych jest czynnikiem, który ma znaczenie.

Przyznam szczerze, że nie miałem wcześniej do czynienia z tego rodzaju sprzętem. Biegać zacząłem mniej więcej pół roku temu i moim jedynym elektronicznym towarzyszem był wysłużony smartfon z zainstalowaną, wszystkim dobrze znaną aplikacją endomondo. Długo poszukiwałem właściwego rozwiązania w kwestii umiejscowienia rzeczonego telefonu w czasie biegania. Najpierw w sposób naturalny wylądował w kieszeni. Zawsze wydawał się lekki, jakież było więc moje zdziwienie gdy zaczął powodować opadanie spodni od dresu w czasie joggingu. Kolejna myśl powędrowała w kierunku smyczy ale szczerze odradzam, bieganie z dyndającym telefonem na piersi to prawdziwy koszmar. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem w którym zapamiętale trwałem przez trzy miesiące było najzwyczajniej w świecie trzymanie telefonu w ręce. Po pewnym czasie i taki sposób instalacji telefonu do mojego gibkiego ciała przestał mi się podobać, a że nie byłem w stanie zaakceptować specjalnej opaski dla telefonu montowanej na ramieniu zacząłem rozglądać się z a jak najbardziej wygodnym dla mnie rozwiązaniem.

 

Rozglądając się w internecie, nie wiedzieć właściwie czemu, moją uwagę przykuł zegarek marki Garmin. Wydaje mi się, że początkowe zaufanie wzbudziła moja dobra opinie o produktach tej firmy w kategorii nawigacji samochodowej. Dodatkowym wabikiem była atrakcyjna cena. Wdając się w zbędne rozmyślania zamówiłem zegarek. Kurier przyniósł mi do mieszkania niewielki, w zasadzie zaskakująco mały pakunek. Nie wiem czego się spodziewałem, w końcu było to tylko zegarek, a nie zestaw kilofów.

 

W kwestii opakowania należą się firmie Garmin słowa pochwały. Opakowanie jest w prawdzie kartonowe ale jednocześnie sztywne i solidne, sprawiające wrażenie solidnie chroniącego swoją zawartość. W środku znajdziemy kilka książeczek, w tym instrukcję w języku polskim, zegarek, a także ładowarkę z dwoma końcówkami – europejską i amerykańską i kabel z klipsem. Ładowarka to swoją drogą bardzo ciekawe, niespotkane przeze mnie nigdzie indziej rozwiązanie. Ładowanie nie odbywa się poprzez jakieś złącze Micro USB, czy NFC. Na spodzie zegarka znajdują się cztery małe wgłębienia, a ładowarka to rodzaj szczęki, którą obejmujemy zegarek i rozpoczyna się proces ładowania. Dlaczego akurat w ten sposób? Ano dlatego, że zegarek jest wodoodporny. Nie można z nim wprawdzie nurkować głębinowo, ale w związku z tym, że spełnia normę wodoszczelności IPX7 można zanurzyć go w wodzie na głębokość jednego metra do 30 minut. Szkoda, że urządzenie przeznaczone dla osób uprawiających sport nie jest wyposażone w najwyższą normę IPX8 uprawniającą do nurkowania. Mieli byśmy wówczas urządzenie, którego można w zasadzie nie ściągać.

 

Zegarek wykonany jest z plastiku, a właściwie czegoś pośredniego pomiędzy plastikiem, a gumą. Pasek jest bardziej gumowy niż reszta. Jakości wykonania nie można niczego zarzucić, wszystko jest dobrze spasowane i sprawia wrażenie bardzo solidnego. Przyciski wciskają się lekko ale czuć pewien opór dzięki czemu zapobiegnięto przypadkowemu naciskaniu klawiszy. Całość zabezpieczona jest od spodu sześcioma śrubami. Moje jedyne zastrzeżenia w kwestii wykonania budzi szlufka na pasku. Bardzo trudno wsunąć w nią resztkę paska po zapięciu, mam wrażenie, że po jakimś czasie może się ona uszkodzić od wciskania paska z nadmiarem użycia siły. Jest to jednak tylko moje subiektywne przewidywanie.

 

W trybie standardowego czasomierza zegarek prezentuje na ekranie tylko godzinę i datę. Nic więcej, żadnych wodotrysków, ot spełnia swoją funkcję w podstawowym zakresie. Jeden z przycisków umożliwia podświetlanie całej tarczy na niebiesko zarówno w trybie zegarka jak i stopera. Przydatny i bardzo ładny efekt, który po naciśnięciu pozostaje jeszcze przez 10 sekund. Po naciśnięciu klawisza stopera urządzenie zaczyna wyszukiwać satelit. Gdy napotyka problem pyta nas czy znajdujemy się w budynku, jeśli potwierdzimy wówczas stoper działa bez trybu GPS. Jeśli znajdzie satelity poinformuje nas o tym stale zapaloną ikonką. Stoper pokazuje czas i dystans. Pokazuje także splity czasów poszczególnych okrążeń, a po dokupieniu specjalnej opaski może monitorować tętno.

 

Zapoznawszy się z zegarkiem, po jego pełnym naładowaniu, które zajęło mi około 3 godzin wybrałem się na swoją zwyczajową sześciokilometrową trasę. Zanim jednak zacząłem biegać musiałem pozwolić GPS’owi wykryć satelity. Zauważyłem jedną prawidłowość, jeśli stoję nieruchomo zajmuje to średnio około 25 sekund, a gdy zaczynałem biegać jednocześnie wyszukując satelit – czas ten wydłużał się do około jednej minuty. W czasie biegania zegarek sprawdza się doskonale. Przede wszystkim jest lekki, nie czuje się go na ręce. Jeśli biegamy w bluzie z długim rękawem, nawet zasłonięcie go wieloma warstwami ubrania nie powoduje gubienia satelit. Podczas biegania cyfry są widoczne i nawet w ciemnościach dzięki podświetlaniu nie musimy się zatrzymywać aby sprawdzić dystans. Zegarek Garmin wydaje się także nieco dokładniejszy od aplikacji endomondo. Wynika to pewnie z algorytmów zastosowanych w oprogramowaniu. O tym jednak przekonałem się dopiero po powrocie do domu i zgraniu zawartości zegarka. Funkcja Garmin Connect pozwala na wgranie zawartości, a więc czasów i dystansów do specjalnej, internetowej aplikacji i podziwianie wyników na ekranie komputera. Aplikacja jest pod tym względem bardzo podobna do stacjonarnej wersji Endomondo. Sam zegarek przy codziennym bieganiu po 45 minut posłużył mi przez pięć dni. Jest to dobry wynik, nie zmusza do codziennego ładowania, tak jak ma to miejsce w przypadku smartfona.

 

Zegarek do biegania to jeden z tych moim zakupów, z których będę długo zadowolony. Mój wybór padł na Garmina bo jest to firma znana z dobrych jakościowo produktów, a Forerunner 110 jest praktycznie najtańszym urządzeniem tej klasy na rynku. Przykładowo na allegro można go dostać już za 490 PLN, w bardzo podobnej cenie znajdziemy Nike+ Watch, jednak z produktów tej marki zdecydowanie preferuję obuwie do biegania. Można oczywiście znaleźć znaczeni droższe urządzenia, także marki Garmin. Jednym z nich jest wyposażony chyba we wszystkie możliwe opcje Garmin Forerunner 620 z kolorowym, dotykowym ekranem i asystentem odpoczynku (cokolwiek to jest).

 

Co do funkcji użytkowych zegarka mogę śmiało stwierdzić, ze w przypadku mojego amatorskiego treningu posiada on wszystko czego mi potrzeba. Wygląd jest kwestią gustu i nad nim się nie dyskutuje, warto jednak wspomnieć, że TagHauera on nie przypomina, nie jest jednak jego przeznaczeniem zdobić rękę podczas spotkań biznesowych. Z pewnością zaletą jest to, że jak na zegarek dla biegacza nie jest on wielką busolą, rozmiarami raczej przypomina standardowy zegarek naręczny. Bateria jest wystarczająca, przy codziennym bieganiu, ładowanie raz na tydzień jest przyzwoitym wynikiem. Jedynymi elementami do których mógłbym się przyczepić to denerwująca szlufka paska oraz norma IPX zamiast IPX8. Całą resztę mogę gorąco polecić, ja będę go używał tak długo jak wystarczy mi zapału do biegania.

 

Więcej testów także na naszym blogu: http://skanerblog.wordpress.com







Wybrane ogłoszenia

INTER-FOLIA Sp. z o.o. – producent artykułów biu ...
Nowość w ofercie firmy Polcan
Seria bloków do szkoły marki OXFORD firmy HAMELIN. ...
Nowy produkt w ofercie KMP PrintTechnik Polska
Poszukiwany pracownik.
Refabrykowane tonery marki Asarto.
Nowe wzory zeszytów i teczek w ofercie Leviatan-Po ...
Acco Brands do swojego działu sprzedaży poszukujem ...
6 kolorów trójkątnych kredek marki Penmate.
PBS Connect Polska poszukuje zmotywowanego kandyda ...

Losowo wybrane artykuły branżowe

  • Jak samodzielnie wydrukować ulotkę?

    Ulotka jest nadal jednym z najpopularniejszych nośników reklamowych, szczególnie wśród małych i średnich przedsiębiorstw. Jej projekt i wydruk możemy zlecić profesjonaliście lub pokusić się o samodzielne jej wykonanie. Jeśli jednak zdecydujemy się na przetestowanie własnych sił, na co przede wszystkim powinniśmy zwrócić uwagę, by finalny efekt był profesjonalny i satysfakcjonujący?

    Więcej…  
  • 4 kroki do udanej konferencji

    Niezależnie od tego, jakie zagadnienia porusza konferencja i jakie środowisko skupia, ważne, by spotkanie przebiegło w sposób zorganizowany, w odpowiednim otoczeniu i przyniosło satysfakcjonujące rezultaty. By tak się stało, należy przede wszystkim zaplanować szczegółowy harmonogram, który będzie zawierał konkretne działania oraz wskazywał termin ich realizacji.

    Więcej…  

Newsflash

W ciągu 5 lat spodziewane są duże zmiany w procesie rekrutacji.

Na polskim rynku pojawiają się pierwsze firmy, które wykorzystują uczenie maszynowe i sztuczną inteligencję w rekrutacji pracowników. Część z nich stosuje komputerowe algorytmy do wyszukiwania na rynku pracy odpowiednich kandydatów. Korzyścią dla firm są oszczędności czasu i kosztów sięgające nawet 40 proc. Polska branża HR na razie nie obawia się jednak konkurencji ze strony nowych technologii.

Więcej…

Zarejestruj się na RemaDays Warsaw 2018

14. edycja jednych z największych targów reklamowych na świecie RemaDays Warsaw już za nieco ponad 2 miesiące. Targi, podobnie jak w tym roku, odbędą się w halach PTAK Warsaw Expo w Nadarzynie pod Warszawą. Rozpoczęła się rejestracja dla zwiedzających oraz dystrybucja zaproszeń mailowych. Uruchomiony został live czat, który ułatwi Państwu komunikację. Aby dojechać na targi, organizator zachęca do skorzystania z autobusów RemaDays.

Więcej…

Elastyczna praca nie tylko dla pokolenia Y

Już w 2025 r. 4 na 10 Polaków będzie miało ponad 50 lat. Z kolei w 2050 r. 1/3 społeczeństwa będzie mieć więcej niż 65 lat. W dobie starzenia się populacji, seniorzy, nazywani także pokoleniem Silver będą stanowić ważną grupę zawodową. Wymusza to na pracodawcach obowiązek zadbania o potrzeby starszej generacji pracowników, a te nie są mniejsze niż potrzeby Millenialsów czy Zetek. Zachowanie work-life balance, by móc łączyć pracę z rozwijaniem nowych zainteresowań, podnoszeniem kompetencji, opieką nad wnukami czy chęć pracy według elastycznego grafiku to coraz częściej wymieniane przez pracowników 50+ potrzeby. Praca w modelu elastycznym – tak zdaniem Mikomax Smart Office w przyszłości może wyglądać zawodowa rzeczywistość seniorów, jeżeli pracodawcy stworzą pod nią odpowiedni grunt. Jak? Poprzez wdrożenie strategii smart workingu.

Więcej…