Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Hity sprzedażowe

Przepiękna kolekcja Mikołaj torebek z brokatem.

Polecamy

Nowość w ofercie Asarto.


Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Możliwość wystawiania e-ZLA została wprowadzona już w styczniu 2016 roku. Według danych ZUS do końca października zostało wystawionych prawie 7,4 mln e-zwolnień i blisko 61 mln papierowych zaświadczeń. W listopadzie e-ZLA stanowiły 53 proc. wszystkich zwolnień lekarskich. Profil na Platformie Usług Elektronicznych ZUS, który umożliwia wystawianie e-zwolnień, ma obecnie ok. 110 tys. uprawnionych do tego lekarzy.

– Na koniec listopada około 46 procent lekarzy wystawia elektroniczne zwolnienia lekarskie. Wygląda to różnie w poszczególnych województwach, np. w mazowieckim ten odsetek sięga 59 procent, w lubuskim tylko 33 procent. Część nie ma z tym kłopotu – zwłaszcza dla lekarzy pracujących w dużych miastach nie jest to problem. Natomiast w przypadku lekarzy, którzy pracują w małych ośrodkach miejskich albo jeżdżą na wizyty domowe, wygenerowanie takiego zwolnienia będzie trudne – ocenia w rozmowie dr Michał Sutkowski, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Kolegium Lekarzy Rodzinnych.

Jak podkreśla, jednym z największych zagrożeń dla nowego systemu będą przerwy w dostawach prądu, które dość często zdarzają się zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Bez działającego komputera i możliwości połączenia z serwerem lekarz nie będzie mógł wystawić elektronicznego zwolnienia. Biorąc pod uwagę, że statystyczny lekarz rodzinny wystawia około 2,6 tys. takich zaświadczeń w ciągu roku, będzie to oznaczać paraliż dla medyków, placówek i pacjentów.

– Zagrożenia związane z e-zwolnieniami wiążą się przede wszystkim z brakiem dobrej łączności internetowej, z niemożnością połączenia się z serwerem ZUS, brakiem przeszkolenia pracowników dodatkowych, jak asystenci medyczni, z niedziałającym systemu RAM, gdzie ci pracownicy medyczni są angażowani. To są problemy techniczne, to nie jest jakaś niechęć czy opór środowiska lekarskiego – podkreśla dr Michał Sutkowski.

Porozumienie Organizacji Lekarskich wydało stanowisko, w którym podkreśla, że wypisywanie e-zwolnień powinno być wprowadzone fakultatywnie i rozwijane w miarę uzyskiwania pełnej sprawności personelu, zabezpieczenia sprzętu i organizacji systemu informatycznego. W przeciwnym razie grozi to dezorganizacją systemu udzielania świadczeń zdrowotnych.

ZUS argumentuje z kolei, że większość lekarzy została już przeszkolona z obsługi systemu e-zwolnień. Medykom pomagać będą asystenci medyczni, których liczba cały czas wzrasta (obecnie jest zarejestrowanych ok. 1,5 tys.).

ZUS oraz MRPiPS zapewniają też, że w razie braku możliwości wystawienia e-ZLA (np. w przypadku braku dostępu do komputera czy internetu) lekarz może awaryjnie wystawić papierowe zwolnienie na wydruku z systemu. W ciągu trzech dni roboczych musi je jednak wprowadzić do elektronicznego systemu i przekazać niezbędne dane do ZUS. To zaś oznacza, że nawet w awaryjnych sytuacjach pacjenci nie będą pozbawieni zaświadczenia.

e-ZLA mają być też wygodą dla samych lekarzy, bo wystawienie takiego zaświadczenia trwa kilkanaście sekund, a system z automatu eliminuje możliwość jakiejkolwiek pomyłki. Po wpisaniu numeru PESEL lekarz będzie mieć dostęp do wszystkich danych – musi jedynie zaznaczyć kod choroby i podpisać dokument, który następnie automatycznie trafi do ZUS. Części lekarzy to jednak nie przekonuje.

– Czasem – zwłaszcza w przypadku starszych lekarzy – rzeczywiście jest jakaś niechęć do tej dokumentacji w firmie elektronicznej, co jest w pewnym sensie zrozumiałe. Natomiast takich lekarzy, którzy mają po 60-70 lat i są zdolni dalej pracować, mogą to robić, powinniśmy do tego zachęcać, a nie rugować i wypychać z systemu. Wydaje mi się, że fakultatywność e-zwolnień byłaby tu najlepszym rozwiązaniem – mówi dr Michał Sutkowski.

Zgodnie z danymi OECD, Polska już i tak zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod względem liczby lekarzy przypadającej na tysiąc pacjentów (2,4 podczas gdy średnia europejska to 3,6). Rzecznik Stowarzyszenia Kolegium Lekarzy Rodzinnych podkreśla, że nawet medycy, którzy niekoniecznie nadążają za zmianami technologicznymi są dla systemu zbyt cenni, aby można było sobie pozwolić na zniechęcanie ich do dalszej praktyki.

Elektroniczne zwolnienia mają z jednej strony ułatwiać życie pacjentom i lekarzom, ale z drugiej strony pomogą uszczelnić system i pozwolić ZUS wyłapywać więcej sfałszowanych zaświadczeń o niezdolności do pracy. W ubiegłym roku Polacy spędzili na L4 łącznie 229 mln dni – o 9 mln więcej niż rok wcześniej. Wydatki z tytułu absencji chorobowej sięgnęły 17 mld zł, z czego pracodawcy wypłacili 6,3 mld zł, a dotacja z budżetu państwa do świadczeń chorobowych sięgnęła 8,1 mld zł. Ponad połowa (56 proc.) to zwolnienia lekarskie do 10 dni, które są praktycznie poza kontrolą ZUS i pracodawców.

Możliwość wystawiania e-ZLA została wprowadzona już w styczniu 2016 roku. Według danych ZUS do końca października zostało wystawionych prawie 7,4 mln e-zwolnień i blisko 61 mln papierowych zaświadczeń. W listopadzie e-ZLA stanowiły 53 proc. wszystkich zwolnień lekarskich. Profil na Platformie Usług Elektronicznych ZUS, który umożliwia wystawianie e-zwolnień, ma obecnie ok. 110 tys. uprawnionych do tego lekarzy.

– Na koniec listopada około 46 procent lekarzy wystawia elektroniczne zwolnienia lekarskie. Wygląda to różnie w poszczególnych województwach, np. w mazowieckim ten odsetek sięga 59 procent, w lubuskim tylko 33 procent. Część nie ma z tym kłopotu – zwłaszcza dla lekarzy pracujących w dużych miastach nie jest to problem. Natomiast w przypadku lekarzy, którzy pracują w małych ośrodkach miejskich albo jeżdżą na wizyty domowe, wygenerowanie takiego zwolnienia będzie trudne – ocenia w rozmowie dr Michał Sutkowski, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Kolegium Lekarzy Rodzinnych.

Jak podkreśla, jednym z największych zagrożeń dla nowego systemu będą przerwy w dostawach prądu, które dość często zdarzają się zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Bez działającego komputera i możliwości połączenia z serwerem lekarz nie będzie mógł wystawić elektronicznego zwolnienia. Biorąc pod uwagę, że statystyczny lekarz rodzinny wystawia około 2,6 tys. takich zaświadczeń w ciągu roku, będzie to oznaczać paraliż dla medyków, placówek i pacjentów.

– Zagrożenia związane z e-zwolnieniami wiążą się przede wszystkim z brakiem dobrej łączności internetowej, z niemożnością połączenia się z serwerem ZUS, brakiem przeszkolenia pracowników dodatkowych, jak asystenci medyczni, z niedziałającym systemu RAM, gdzie ci pracownicy medyczni są angażowani. To są problemy techniczne, to nie jest jakaś niechęć czy opór środowiska lekarskiego – podkreśla dr Michał Sutkowski.

Porozumienie Organizacji Lekarskich wydało stanowisko, w którym podkreśla, że wypisywanie e-zwolnień powinno być wprowadzone fakultatywnie i rozwijane w miarę uzyskiwania pełnej sprawności personelu, zabezpieczenia sprzętu i organizacji systemu informatycznego. W przeciwnym razie grozi to dezorganizacją systemu udzielania świadczeń zdrowotnych.

ZUS argumentuje z kolei, że większość lekarzy została już przeszkolona z obsługi systemu e-zwolnień. Medykom pomagać będą asystenci medyczni, których liczba cały czas wzrasta (obecnie jest zarejestrowanych ok. 1,5 tys.).

ZUS oraz MRPiPS zapewniają też, że w razie braku możliwości wystawienia e-ZLA (np. w przypadku braku dostępu do komputera czy internetu) lekarz może awaryjnie wystawić papierowe zwolnienie na wydruku z systemu. W ciągu trzech dni roboczych musi je jednak wprowadzić do elektronicznego systemu i przekazać niezbędne dane do ZUS. To zaś oznacza, że nawet w awaryjnych sytuacjach pacjenci nie będą pozbawieni zaświadczenia.

e-ZLA mają być też wygodą dla samych lekarzy, bo wystawienie takiego zaświadczenia trwa kilkanaście sekund, a system z automatu eliminuje możliwość jakiejkolwiek pomyłki. Po wpisaniu numeru PESEL lekarz będzie mieć dostęp do wszystkich danych – musi jedynie zaznaczyć kod choroby i podpisać dokument, który następnie automatycznie trafi do ZUS. Części lekarzy to jednak nie przekonuje.

– Czasem – zwłaszcza w przypadku starszych lekarzy – rzeczywiście jest jakaś niechęć do tej dokumentacji w firmie elektronicznej, co jest w pewnym sensie zrozumiałe. Natomiast takich lekarzy, którzy mają po 60-70 lat i są zdolni dalej pracować, mogą to robić, powinniśmy do tego zachęcać, a nie rugować i wypychać z systemu. Wydaje mi się, że fakultatywność e-zwolnień byłaby tu najlepszym rozwiązaniem – mówi dr Michał Sutkowski.

Zgodnie z danymi OECD, Polska już i tak zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod względem liczby lekarzy przypadającej na tysiąc pacjentów (2,4 podczas gdy średnia europejska to 3,6). Rzecznik Stowarzyszenia Kolegium Lekarzy Rodzinnych podkreśla, że nawet medycy, którzy niekoniecznie nadążają za zmianami technologicznymi są dla systemu zbyt cenni, aby można było sobie pozwolić na zniechęcanie ich do dalszej praktyki.

Elektroniczne zwolnienia mają z jednej strony ułatwiać życie pacjentom i lekarzom, ale z drugiej strony pomogą uszczelnić system i pozwolić ZUS wyłapywać więcej sfałszowanych zaświadczeń o niezdolności do pracy. W ubiegłym roku Polacy spędzili na L4 łącznie 229 mln dni – o 9 mln więcej niż rok wcześniej. Wydatki z tytułu absencji chorobowej sięgnęły 17 mld zł, z czego pracodawcy wypłacili 6,3 mld zł, a dotacja z budżetu państwa do świadczeń chorobowych sięgnęła 8,1 mld zł. Ponad połowa (56 proc.) to zwolnienia lekarskie do 10 dni, które są praktycznie poza kontrolą ZUS i pracodawców.

Zobacz całą wypowiedź:

Wybrane ogłoszenia

Świetna zabawa dla maluchów.
W ofercie firmy Leviatan-Poligrafia pokazały się n ...
Samoprzylepne uchwyty do większości rodzajów kabli ...
Pastelowe teczki z 12 przegródkami.
Tusze marki Activejet AE-16BNX, AE-16CNX, AE-16MNX ...
Nowość w ofercie Asarto.
Nowość w ofercie Asarto.
Najlepszy prezent na Dzień Dziecka!
Nowość w ofercie firmy Leviatan.
Polska marka artykułów czyszczących.
Bardzo lekkie i miękkie, wypełnione powietrzem pił ...
Notes samoprzylepny w jaskrawych kolorach.

Losowo wybrane artykuły branżowe

  • Tylko nieco ponad miesiąc został do wejścia w życie przepisów o ochronie danych osobowych.

    Do wejścia w życie RODO, przepisów o ochronie danych osobowych, został już nieco ponad miesiąc. Dla firm nie będzie już okresu przejściowego na dostosowanie się do wymagań rozporządzenia – od 25 maja nowe przepisy mają być w pełni respektowane. Wciąż budzą one jednak sporo wątpliwości. Nie określają minimalnych standardów technicznych, które mają na celu zabezpieczenie danych. To administratorzy danych muszą dobrać odpowiednie środki i procedury. Na nich też będzie spoczywał obowiązek wykazania, że przy przetwarzaniu danych osobowych firma spełnia wymagania RODO.

    Więcej…  
  • PIAP po raz trzeci na największych targach branżowych PSI 2016.

    Polska Izba Artykułów Promocyjnych po raz trzeci wzięła udział w  największych międzynarodowych targach artykułów reklamowych PSI, które odbyły się w dniach 13-15 stycznia 2016 roku w Düsseldorfie. 

    Więcej…