Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Hity sprzedażowe

Kolejna 'gwiazda' w ofercie firmy SADPEX.

Polecamy

Kredki Colorpeps Monster trójkątne 24 kol MAPED

Subskrypcja



Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Autor: Jarosław Guc

Każdy ma swoją „ciemną stronę mocy”. Sztuka polega na tym, żeby jej doświadczać w umiejętny sposób. To co w jednej dawce jest lekarstwem w innej może się stać trucizną.

Uważam, że warto czasem pospiskować i pouprawiać politykę. Nie wszystko musi być przedmiotem ultratransparentnej, otwartej komunikacji. Czasem trzeba pomóc firmie, innym, sobie, dużo subtelniejszymi narzędziami. 

Kluczem do wytyczenia granicy miedzy jasną a ciemną stroną mocy jest intencja. Czy twoim działaniem kieruje dobra czy zła intencja? Czy dzięki temu co robisz innym ma być lepiej czy gorzej? Jaki według twojego sumienia będzie bilans twojego działania? Czy przyczynisz się do poprawy, rozwoju, wzrostu na rzecz jak najszerszego grona i dobra wspólnego? Czy twoje działanie jest wynikiem twojego ego czy szerszego spojrzenia, którego zwyczajnie, nie mają inni i nie widzą, jak można się przyczynić do określonego usprawnienia, przyspieszenia czy złagodzenia jakichś uciążliwości? Jak będzie wyglądała, na ile bedzie jasna twoja intencja kiedy, co może się zdarzyć, zainteresowani cię „przyłapią”?

Mam skłonność do uprawiania firmowej polityki. Trenowałem kiedyś, nie bez osiągnięć, korporacyjny survival. Nauczyłem się zagospodarowywać te umiejętności pozytywnie.

 


 

Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.

                                                                                                                                        Oscar Wilde „Portret Doriana Graya”


 

Moja ulubione poletko spiskowania i politykowania, to pomaganie innym w dogadywaniu się.

Lubię to porównywać do zakulisowych, nieoficjalnych zabiegów dyplomatycznych w których strony – zanim staną oficjalnie, w świetle reflektorów, żeby przedstawić swoje końcowe stanowiska – badają wzajemnie nastroje, granice możliwych ustępstw, emocje które nimi kierują. Niejako „podprowadzają” temat do miejsca, z którego łatwiej jest wystartować do ostatecznej rozmowy, widząc nieco więcej o (nota bene) intencjach drugiej strony. Często pośredniczę w takich zabiegach. Nierzadko sam je wywołuję.

Wielokrotnie udawało mi się takimi metodami uratować bardzo dobre przedsięwzięcia, gdzie ludzie okazywali się być tak uwikłani w negocjowanie drobiazgów, że byli gotowi przez nie się nie dogadać, tracąc z pola widzenia szerszy obrazek i potencjał, który niósł ze sobą konsensus.

Równie często, krok po kroku, wciągałem ludzi w proces przełamywania uprzedzeń, czy budowania pozytywnych aliansów, kombinując po części za ich plecami, jak ich ku sobie zbliżyć, wylać jakiś fundament porozumienia, wybudować w nich przekonanie o dobrych intencjach drugiej strony i zasadności zaryzykowania, otwarcia się, zaangażowania we współpracę.

Innym miejscem, w którym często balansuję na linie, jest rozstawanie się z ludźmi.

Kiedy już zapadnie decyzja o takowym, staram się wykonać maksimum działań chroniących poczucie wartości takiej osoby. Jej własną opinię o sobie. I nie mówimy tu o prostym „nie kopaniu leżącego”, choćby nie wiem jak na to sobie zasłużył, ale o autentycznym pochyleniu się z troską nad niedolą człowieka, którego wyrzucamy z pracy.

Staram się nie mówić twardo o faktycznych przyczynach. To nie moment na ćwiczenia z dawania trudnego feedbacku. Nie rozliczam. Nie kłócę się o szczegóły rozstania. Nie koncentruję się na swoich żalach i rozczarowaniu. Decyzja zapadła i sama w sobie jest trudna. Staram się zbudować atmosferę docenienia mimo wszystko, wsparcia, referencji, pomocy w poszukiwaniu pracy, nawet jeśli osobnik sobie poważnie nagrabił i nie ma racjonalnego uzasadnienia do takich działań. Tworzę zasłonę dymną i pozytywny PR wokół trudnego tematu rozstania.

Intencja nadaje dodatni lub ujemny potencjał uprawianiu polityki i spiskowaniu. Balansowanie na granicy „ciemnej i jasnej strony mocy” to bardzo delikatna sprawa.

 


 

 

 

Jarek Guc - kiedyś dziennikarz, obecnie przedsiębiorca, menedżer, autor, zajmuje się od lat zarządzaniem sobą i innymi.

Pielęgnuje przekorną myśl że najlepszym zarządzaniem jest… zarządzanie inaczej, a może wręcz „antyzarządzanie”. 

Pod adresem  www.jarekguc.pl prowadzi bloga ANTYZARZĄDZANIE, który z każdą kolejną przekorną publikacją umacnia jego opinię najoryginalniejszego blogera piszącego o tym, co na styku biznesu, pracy, zarządzania i życia.

www.facebook.com/antyzarzadzanie 

www.jarekguc.pl | ANTYZARZĄDZANIE | blog o zarządzaniu i życiu inaczej

 

 

 

 

 

Wybrane ogłoszenia

Samoprzylepne uchwyty do większości rodzajów kabli ...
Kolorowe maseczki w dwóch rozmiarach.
Idealny dla kobiety.
Maseczki z indywidualnymi nadrukami typu logo, zdj ...
Podręczny zestaw notesów i zakładek marki d.rect. ...
Produkcja: Polska!!
Nowe tonery do drukarek Canon.
Maseczka ochronna 2 warstwowa z fizeliny

Losowo wybrane artykuły branżowe

  • Videorelacja z targów Centrum Wiesław Sacharski - marzec 2019

    To było wyjątkowe spotkanie. Niby jedno z wielu w tym sezonie, a jednak zupełnie inne. A chyba najważniejsze, to ta rodzinna atmosfera, którą zapewniał właściciel firmy Centrum - Wiesław Sacharski wraz z żoną. Zawsze uśmiechnięty, z ogromem pomysłów na biznes, otwarty i pomocny. Nic dziwnego, że aż tylu dostawców i tylu klientów przybyło na kolejną edycję targów wiosennych organizowanych przez hurtownię Centrum z Ostrołęki.

    Więcej…  
  • Pobierz oficjalną aplikację targów RemaDays

    Targi RemaDays Warsaw 2018 już wkrótce. W dniach od 7 do 9 lutego cała branża reklamowa i poligraficzna spotka się w Nadarzynie pod Warszawą w centrum wystawienniczym Ptak Warsaw Expo.

    Więcej…